Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

0

Wyniki zawodów

Zakończenie sezonu 2019, 13.10, Kanał Nietkowicki środkowy cz.1

        No oczywiście, że jedziemy. O szóstej rano już trąbi  Janusz Zajkowski. Pakujemy się i dalej do Wilkanowa po pana Zdzisia. Jedziemy.... Jedziemy.... Jedziemy... Po drodze pogaduchy o Okręgu, o zawodach o polityce.

- No i co? No i co jest? Gdzie my jedziemy? ... Oczywiście, że nie ten zjazd. O Boże drogi!  Zawracamy. Dobrze, ze jest gdzie. Jedziemy na Sulechów,  nie chcemy ryzykować, że prom nie chodzi, że wieje, albo, że za niska woda. Trochę daleko ale bezpieczniej.        

Jesteśmy na miejscu. Po samochodzie poznajemy, że „Prezesunio" już urzęduje. Rozstawia stanowiska. I dobrze. Ja śmigam do lasu, niby to na grzyby, a po prawdzie za naturą. Jednak bez grzybów nie wracam. Jest ich tyle, że strach postawić nogę.

Zjeżdżają następni. Jest Zbysiu Mieloch, są Kaczenice, Nosalki, Kisielki, Żoki, Ziółka (z browarkiem weselnym - pychotka). Jest Skarbnik (z niespodzianką numerkową). Jest rodzina Sirockich, Giergielewiczów. I oczywiście, że tak! Jest - nasz ulubiony sędzia główny zawodów: Radek.   

Spotkanie zaczyna się od smutnej wieści (och, ten cholerny trzynasty). Krzysiowi Tarczyle wybebeszyli samochód. Poszły nowiuśkie wędki, baciki, oprzyrządowanie (haczyki, spławiki,  i co tam każdy wędkarz ma w pace). Co za dziadostwo. Jest nam przykro, bo same straty.  I okno w samochodzie wybite, i oświetlenie uszkodzone.

Pytam: - Krzysiu masz czym wędkować? -  odpowiada: - mam. Jednak po wyrazie twarzy widać, że jest przybity.  Smutna sprawa. I nauczka dla nas. Nie pakować samochodu na noc.

Mało tego. Żok cofa samochodem i .... bęc, w drzewo. Tył wgnieciony, jak talala. Noż kurza twarz na dzisiaj chyba wystarczy!

Jedyna pociecha to, browarek weselny od Waldusia i losowanie stanowisk. Mam dziesiątkę. No i fajnie. Nie trzeba daleko iść. Ustawiam się jak należy. Szpadel od Waldusia pożyczam i kopie sobie dołek. Tak,  sama sobie kopię, pod moje krzesełko,  żeby nie wylądować buzią w kanale, bo stromizna taka, że Boże uchowaj. - Jestem gotowa!!! A tu jeszcze godzina do wędkowania. Łażę po lesie, zbieram grzyby, których nikt nie chce (co za czasy?).

- MOŻNA NĘCIĆ!!!!! - krzyczy sędzia, Radziu, a że ma stanowisko obok mnie, to razem wrzucamy do wody, kule zanętowe. Obok Nosalek, też tłucze w wodę  zanętą. Liście rozjechały się i było nawet fajnie. Było, bo liście za chwilkę wróciły na swoje miejsce i do tego jeszcze odblask słońca.  Dupka-sałatka, spławika nie widzę. Halo!!!! Czy ktoś widzi mój spławik? Radziu mówi, że da znać jak będzie branie. Nie dał!!!! Każdy sobie rzepkę skrobie.

- MOŻNA ŁOWIĆ!!!!!!!!!.... poniosło się wzdłuż kanału.  

Pierwsza godzina i jakieś tam brania były, dopóki bacik  7 był sprawny. Później było już tylko gorzej.

U Radzia, to samo, u Damiana, a jakże też brania od niechcenia. Słyszę, jak „Prezesunio" wyzywa liście (biedne, jesienne liście, a co one winne, że muszą w ten czas spaść z drzew).

No przecież nie odpuszczę. Starałam się, ale i tak było coraz gorzej. Och, życie, ty życie!!!

Ciekawe, jak u innych. Ale nie dzwonię. Czekam cierpliwie. Jest cieplusieńko. Co będzie, to będzie.

I  nareszcie długo oczekiwane:

- KONIEC ZAWODÓW!!!!!!!!  

Już dawno  tak  się nie cieszyłam z końca zawodów. Wszystkie wędki  do naprawy. Kilka zerwanych zestawów, haczyków.   A co? Jak szaleć, to szaleć.

Czekamy na sędziego. Jeden wędkarz podpytuje drugiego, jak poszło?.

Już mniej więcej wiadomo, co i jak. Kto  odpadnie, kto w pierwszej szóstce. Teraz tylko dokładne dane. Już z oficjalnej tabeli wyników.

 

I MIEJSCE - ZDZISŁAW LASOTA - 3220 pkt.

II MIEJSCE - KRZYSZTOF ŻOK - 1995 pkt.

III MIEJSCE - BOGUSŁAW PLEKANIEC - 1760 pkt.

IV MIEJSCE - ZANUSZ ZAJKOWSKI - 1535 pkt.

V MIEJSCE - IRENA GIERGIELEWICZ  (BRAWO) - 1495 pkt.

VI MIEJSCE - PIOTR ANTKOWIAK - 1460 pkt.

 

Myślałam, że tych niefortunnych zdarzeń na dzisiaj to już koniec, ale nie.... Oczywiście, kurna chata, że nie! Przecież musiałam się pomylić wypisując dyplomy. A juści, że przepraszam, z całego serca przepraszam, tych którym niechcący  pomyliłam miejsca. Mea culpa.

I jak na złość węgiel drzewny na grilla nie chce się rozpalić.  

A! Kiełbasek też nie ma czym kroić, i nie ma talerzyków i widelczyków i woreczków. Ty dziadowski złodzieju! Musiałeś wszystko ukraść?

A żeby Ci złowiona ryba na tym skradzionym sprzęcie stanęła w poprzek a haczyki i kije same złoiły Ci skórę. Bambaryło!

Jakoś musimy sobie radzić. Musztardę na chlebuś, keczupem po kiełbasce i rączkami apu, jak na harcerskim obozie.

Do tego dochodzą żarty o tych co wygrali, że pójdą pieszo, że ich nie weźmiemy do auta (oczywiście, że żarty).  Dużo żartów na temat „schodów". Kto nie wie o co chodzi,  niech pyta mnie, albo Irenkę.  

I kto to wszystko pisze? No kto? Ja, babolinda, jedna z najstarszych w tej wędkarskiej rodzinie  i jak śmiało zażartował Prezesunio:

- od Bogusi, to tylko dąb Bartek jest starszy. Miłe porównanie , co nie?

Zdjęcia i dokładne wyniki w załącznikach.

Do zobaczenia na Walnym Zebraniu w styczniu.

Ps. Dziękuję za ufundowanie tabliczki dla sponsora zawodów wędkarskich „MOJA RYBKA" : FIRMY KAMPOL W ŚWIDNICY. 

Pozdrawiamy serdecznie i do zobaczenia w  sezonie 2020 r.

Tekst: Bogumiła Hajdasz      

Poleć znajomemu

Zdjęcia

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Nasze Menu

Nasze filmy

Nasze wiadomości

Ostatnio komentowane wiadomości

Nasi członkowie

Nasze zdjęcia

Nasza sonda

czy jesteś zwolennikiem zasady ''no kill ''
tak
nie
nie mam zdania
Głosuj wyniki

Ilość odwiedzin